poniedziałek, 8 lipca 2013

Zakonserwowane fast food ... i jak tu "spalić" tyle kalorii ...

Poniedziałek i czas wrócić do rzeczywistości :/ Niedziela upłynęła szybko - z małymi dietowymi grzeszkami i zaliczonym treningiem :)


Widzieliście ten obrazek? Tak niestety podobny z tymi fast-foodami jest w rzeczywistości. Tony konserwantów sprawiają, że jedzenie "super" się trzyma :) Czy zdarza Wam się serwować to Waszym dzieciom, bliskim, namawiać do pójścia na hamburgera i frytki? Mi zdarzyło się wczoraj na obiad pod namową siostry zamówić jej pizze ... A żeby samej nie stać przy garach i gotować obiadu dla jednej osoby to i dla siebie postanowiłam coś wybrać z menu. Skusiłam się na "kebabo-pizze" czyli coś na kształt pizzy ale złożone na pół, z kurczakiem, pomidorem i sałatą w środku oraz sosem czosnkowym ... Nie smakowało to zbyt rewelacyjnie i może dlatego zaspokoiło moje "smaki" na niezdrowe jedzenie na kilka najbliższych tygodni.

Dlatego po wczorajszych doświadczeniach i znalezieniu powyższego obrazka stwierdziłam, że najlepszym rozwiązaniem jest DOMOWE PRZYGOTOWYWANIE tego typu dań :) wtedy wiemy co jest w środku, doprawimy według własnego gustu i zawsze można na różne sposoby "odchudzić" takiego hamburgera, pizze czy nawet frytki :)


Na temat tego jak genialnie potrafią przetrwać hamburgery i frytki z popularnych fast-foodów mówiono kiedyś w "telewizji śniadaniowej". Polecam obejrzeć kto jeszcze nie widział. Masakra.



Moje menu z wczoraj:

Śniadanie: 

Taka porcja ma 271 kcal :) i stwierdzam że jest to dla mnie śniadanie idealne pod każdym względem :) bardzo lubię takie śniadania w wersji na słodko :)


II śniadanie: 

Jabłka duszone z cynamonem i jogurt naturalny.
W sumie 169 kcal czyli jak na taki mniejszy "posiłek" w sam raz chyba :)


Obiad: nieszczęsna "kebabo-pizza" i jeden kawałek Capriciosy  - w sumie aż około 863 kcal :/ Zdjęcia nie zrobiłam bo wizualnie nie wyglądało to zbyt apetycznie.


Podwieczorek: maślanka i pomidor = 136 kcal



Kolacja: sałata lodowa z pomidorem i serkiem wiejskim = 153 kcal



W sumie przez cały dzień: 1592 kcal





Małe podsumowanie mojej aktywności z pierwszego tygodnia lipca

Jest dobrze :) 

Moje przebiegnięte/przetruchtane kilometry wsparły akcję 


Zachęcam do przyłączenia się, kto jeszcze nie dołączył :)



8 komentarzy:

  1. rewelacyjna notka , ale to zdjecie hamburgera i frytek po 180 dniach mnie ZSZOKOWAŁO , fuj

    OdpowiedzUsuń
  2. To pięknie zaliczony tydzień:-) Eksperyment dobry, niezłą antyreklamę zrobili tym fast foodom! Ja mogę się pochwalić, że nigdy w życiu nie jadłam hamburgera z restauracji tego typu i wogóle kupionego, jeżeli już to robionego w domu:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. rzeczywiście człowiek raczej nie chce wiedzieć co ładują w te "mięso" do hamburgerów i inne gotowce. One nie mają chyba daty przydatności dospozycia - są wieczne :D

    OdpowiedzUsuń
  4. mnie się fast foody zdarzają po imprezie, wiadomo gastrofaza się włącza :)

    OdpowiedzUsuń
  5. smakowicie się prezentuję twój jadłospis:)

    OdpowiedzUsuń
  6. obrzydzilam sobie fastfoody juz moje łapki nie ciągnie do nich :))

    OdpowiedzUsuń
  7. w sieci jest pelno na temat dlugowiecznosci jedzenia z fastfoodow... mnie zafascynowala historia kilkuletniego nuggetsa ktorego sprzedano za ciezkie pieniadze tylko dlatego... ze przypominal profil bylego prezydenta USA. jak ja uwielbiam pizze... uhm... zgrzeszyc jestem sklonna dla wszelakich kanapek z kurczakiem, inne hamburgery/hotdogi wole domowe na porzadnej bulce, z duza iloscia warzyw, najlepiej z wlasnorobionym wkladem miesnym. szybki obiad, kompromis pomiedzy McDonaldem i zdrowym jedzonkiem (;

    OdpowiedzUsuń
  8. Cały czas uczestniczę w tej akcji ;)

    OdpowiedzUsuń

Czekam na Wasze uwagi i wsparcie :)