piątek, 26 lipca 2013

Podsumowanie kolejnego miesiąca tuż tuż ... to już prawie 7 miesięcy moich działań :)

Jak ten czas szybko leci ... już za kilka dni kończy się lipiec, podsumowanie kolejnego miesiąca moich zmagać o wymarzoną figurę. Można powiedzieć, że kończy się właśnie siódmy miesiąc ponieważ tak naprawdę to zaczęłam starania od początku roku.


Najpierw trochę nieudolnie próbując różnych dziwnych diet, co trwało prawie trzy miesiące, ale przez ten czas udało mi się zrzucić tylko 4 kg, które tak jak znikały tak i się pojawiały. 

Dopiero w połowie marca poszłam po rozum do głowy i wybrałam się do Dietetyka.

Jeżeli ktoś jest z Lublina i zmaga się z nadprogramowymi kilogramami to serdecznie polecam.
Również prowadzone są konsultacje przez Skype, więc nie trzeba być koniecznie z Lublina i okolic :)

Myślałam zawsze, że do takich miejsc zgłaszają się osoby które mają do zrzucenia 50-60-70 kg, a nie tak jak ja około 12 kg. Jednak przełamałam się i umówiłam się na wizytę.I nie jest to reklama tego konkretnego Dietetyka czy miejsca, po prostu uważam że czasami dobrze jest wesprzeć się pomocą jakiegoś specjalisty w tej dziedzinie, który pomoże i nakieruje na dobre tory.


Wtedy dopiero zobaczyłam co znaczy racjonalne odżywianie, odpowiednia proporcja składników na talerzu oraz jak powinny wyglądać porcje :) Z perspektywy czasu uważam, że była ta jedna z najlepszych decyzji mojego życia :) 


Założenie było osiągnąć 68 kg czyli optymalną wagę dla moich 176 cm wzrostu, aby czuć się zdrowo, szczupło, trochę lżej i w dniu swojego ślubu tryskać radością, szczęściem i miłością, a nie zamartwiać się czy nie widać mi gdzieś fałdek tłuszczyku spod  czy znad sukni/sukienki :) Dzisiaj już się tym nie martwię, bo swój cel mam prawie osiągnięty, brakuje mi jakieś 0,4 kg jedynie. Moja samoocena zdecydowanie się podniosła, zeszczuplałam, wiem że nie będę skupiała się w dniu ślubu nad tym czy nie wyglądam grubo - a biały podobno pogrubia ;)  i czuję się już prawie idealnie w swoim ciele :) 


A dlaczego "prawie idealnie" ? Ponieważ wiem, że jeszcze troszkę pracy muszę poświęcić na wymodelowanie swojej sylwetki, na podniesienie tego i owego ;) na zarysowaniu delikatnie mięśni tu i ówdzie :) 

Aż takiego wyobrażenia siebie to nie mam :) ale chyba jak każda z Nas myślę czasami, że " (...) przecież mogę wyglądać jeszcze ciut lepiej" :) 


Też macie takie wrażenie, że z jednej strony myślicie sobie: 

"(...) jestem z siebie, taka dumna, tyle już osiągnęłam, wyglądam o niebo lepiej niż kilka miesięcy temu" lub "(...) wszyscy wokoło mówią mi, że wyglądam fantastycznie, świetnie się z tym czuję, jest mi dobrze z tym jak wyglądam" 

a z drugiej strony:

" (...) kurcze jeszcze te 3 kg, albo chociaż jeszcze te kilka centymetrów w pasie/biodrach/udzie, jeszcze troszkę bardziej zarysowane mięśnie na brzuszku/udach/rękach"  

? ? ? ? 


Ja niestety mam tak, ostatnimi czasy coraz częściej :/ Jednak staram się akceptować swoje ciało, bo naprawdę dobrze się w nim teraz czuję, a na pewno lepiej niż te 12 kg wcześniej :)



12 komentarzy:

  1. ja zdecydowanie tak mam :) widzę, że jestem w niezłej formie teraz, ale cały czas gdzieś w głowie siedzi to "przekleństwo 3kg" :) ech:)

    OdpowiedzUsuń
  2. takie dociskanie siebie jest chyba naturalne- mnie do mojego celu jeszcze daleko, ale pierwsze efekty sa widoczne i pomimo jakis tam slow aprobaty szukam pretekstu i miejsc ktorych nie lubie... taka natura kobiet (;
    czekam na podsumowanie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczywiście, że tak mam! Niby osiągnęlam już swój cel (57kg) ale ciągle nie wyglądam "idealnie"... jeszcze 3 kg, za grube uda, za gruby brzuch... czasem zastanawiam się czy to nie jakieś zaburzenie;-) Gratuluję Ci z całego serducha osiągnięcia celu, na ślubie będziesz na pewno wyglądała bajecznie:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurczę w Warszawie ciężko znaleźć dobrego dietetyka - takiego, żeby nie chciał wyssać z twojej kieszeni każdego grosza!

    Najbardziej mi się spodobał tekst w stylu "Bez mojej pomocy, nigdy się Pani nie uda schudnąć" - JAK DOBRZE, ŻE ZA TĄ KONSULTACJE NIE ZAPŁACIŁAM ANI GROSZA!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. a ja tak nie mam:-) mówię sobie "co ma być to będzie- jestem piękna" ...ponieważ zmieniłam swój dotychczasowy tok myślenia i zmieniłam siebie... dzięki czemu życie jest teraz łatwiejsze...człowiek zawsze będzie mieć coś do poprawy, bo jesteśmy w swoim pięknie niedoskonali i tego nie zmienimy...
    możemy natomiast zmienić to co nam siedzi w głowie- nasz sposób patrzenia na pewne aspekty życia...
    kiedyś patrząc w lustro widziałam co chciałabym zmienić
    teraz patrząc widzę co zmienia się samo przez to że ćwiczę i zdrowo się odżywiam- nie mówiąc sobie "o jeszcze nogi do poprawy" tylko "nogi wyglądają lepiej niż kiedykolwiek".
    Kochajmy siebie:-) bądźmy dla siebie samych najlepszym przyjacielem i rozpieszczajmy się zdrowo a efekty same przyjdą!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak widać - wizyta u dietetyka otworzyła Ci oczy - i bardzo dobrze ;))

    Pozdrawiam ze Szczecina.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie, po prostu pięknie. I trzymam kciuki za dalszą walkę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Też tak mam, bo apetyt rośnie w miarę jedzenia ;) Co prawda nie chcę już gubić wagi, ale przydałoby się jeszcze trochę wyrzeźbić ;)
    Świetnie Ci idzie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Też kiedyś byłam u dietetyczki, właściwie, to chodziłam do niej przez 4 miesiące i baaaardzo to sobie chwaliłam. Wychodziłam od niej z dużą wiedzą, dawką motywacji i chudszym portfelem, co równiez motywowało mnie do trzymania diety, he, he ;)

    Pozdrawiam i trzymam kciuki za modelowanie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Szczere gratulacje... piękny efekt. Gratuluję wytrwałości... ! :) sukcesy innych to wielka motywacja ;>

    ach o fakt, faktem że zawsze chcemy więcej ( w tym wypadku mniej :D) Jeśli nie wagowo to w centymetrach :D

    OdpowiedzUsuń
  11. gratuluję ;) ja mam tyle samo wzrostu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Use your welcome bonus to construct 카지노사이트 your bankroll, take extra spins and gain extra chances to be a winner

    OdpowiedzUsuń

Czekam na Wasze uwagi i wsparcie :)